czwartek, 9 sierpnia 2018

TARCZYCA/PODEJRZENIE NOWOTWORU/OPERACJA-moja Historia :)

Witajcie!
Znów dłuższy czas mnie nie było. Ale był to dla mnie intensywny czas. Chce się nim z Wami podzielić gdyż wiem że sama szukałam wielu informacji na ten temat na internecie. Właśnie tu szukałam ukojenia moich lęków, albo ich potwierdzenia. Samo słowo "nowotwór", "operacja" potrafi nas mocno przestraszyć.Wiadomo -każdy z nas przechodzi to inaczej ,ale ja  podzielę się swoją historią i mam nadzieje że komuś ona pomoże.



Parę lat temu wykryto u mnie sporą ilość guzów na tarczycy,podejrzenie nowotworu (gr III) sprawiło że olałam lekarzy. Myślałam że nie chodzenie do lekarza po prostu sprawi że ten problem zniknie. Nie wyobrażałam sobie że mogę się zgodzić na operację, Że mogę usłyszeć że zostało mi powiedzmy 2 lata życia. Że mogę mieć zleconą chemioterapię .Że będę musiała walczyć o swoje życie. Teraz z biegiem czasu uświadamia sobie człowiek jaki był głupi. Uświadomił sobie że Strach ma wieeelkie oczy.



Pewnego Dnia na mojej drodze stanęła osoba która umiała moje myślenie przekierować na odpowiedni tor. Pokazał mi że jednak to życie może być piękne i że czas wziąść się w garść i zmierzyć się z tym co siedzi w mojej tarczycy. Powtórne USG-sporo guzów przybyło przez czas w którym tego nie badałam. Powtórna Biopsja- Obraz cytologiczny z grupy zmian podejrzanych o nowotwór pęcherzykowy.(grupa IV) Kiedy odebrałam te wyniki zawalił mi się świat na chwile. Przez te dwa lata guzek się zmienił i wskoczył o stopień wyżej. Bardzo się bałam tego że teraz gdy jestem szczęśliwa , gdy wszystko się poukładało , zniszczy nowotwór. Pierwszy raz zaczęłam bać się tego że umrę. Na szczęście teraz miałam przy sobie osoby które mnie wspierały, które nie pozwoliły mi na użalanie się nad sobą. Gdy tylko zaczęłam użalać się nad sobą lub panikować szybko byłam sprowadzana na ziemie. Szybkie ustalenie terminu wizyty u chirurga onkologa i szybki termin operacji 01.08.18r.  Miałam miesiąc czekania, miesiąc myślenia i miesiąc wyolbrzymiania wszystkiego.



Powiem wam że najważniejsze to mieć przy sobie osoby które nas wspierają, które pokazują że mamy dla kogo walczyć . Wtedy jest Łatwiej. Wtedy możemy góry przenosić ;)Bez tego zapewne znów bym uciekła ... albo inaczej....bez tego zapewne nie zrobiłabym powtórnych badań po dziś dzień.


Nadszedł dzień gdy trzeba było zgłosić się do szpitala. To co miałam w głowie .....jest nie do opisania! Lęk, strach, myśl czy wszystko się uda.... Przez miesiąc oczekiwania oczytałam się tyle o skutkach ubocznych że miałam ochotę zapaść się pod ziemie. O porażeniu strun głosowych, że może być chrypka albo mogę w ogóle już nie mówić! że może dojść do krwotoku i że mogę się udusić .Na szczęście nie byłam sama . Cały czas była osoba która trzymała mnie za rękę , która cały czas wspierała i dodawała odwagi,ale i tupnęła nogą kiedy zaczynałam wariować.  Pierwszy dzień był dniem "administracyjnym" -podpisywanie papierków i odpowiadanie na pytania do ankiet zdrowotnych. Kolejnego dnia miałam być operowana.



Byłam wpisana jako 3 tego dnia do operowania. Ten czas oczekiwania był straszny! Myśl jak to będzie , co nas czeka, jak będzie po operacji ,czy bardzo będzie boleć . Gdybym miała czekać sama-oszalałabym . Po prostu bym zwiała jak mała dziewczynka. Wcale nie czułam się wtedy ani dorosła, ani odważna ani tym bardziej silna! Chciałam zapaść się pod ziemie. Gdy nadeszła chwila że przyszła po mnie pielęgniarka z informacją żebym się przygotowała to nogi miałam jak z waty. Gdy przekroczyłam drzwi sali operacyjnej czułam się bardzo zagubiona, przerażona. Ale i dodawało mi siły myśl że za drzwiami ktoś czeka . Za samiutkimi drzwiami czeka i się martwi. I z Przed operacji jeszcze jedynie pamiętam zastrzyk i informacje że może mi się w głowie zakręcić. i Tyle.i film się urywa. Takie dziwne uczucie.....wycięte z życiorysu ponad dwie godziny ;)



Gdy się obudziłam było już po wszystkim. Obudziła mnie maszyna mierząca ciśnienie. Po otwarciu oczu próbowałam skojarzyć gdzie jestem ,byłam na sali wybudzeń. Czułam się otumaniona , zmęczona i senna-ale nie obolała:) Czego się chyba najbardziej bałam . Nic mnie nie bolało , nie miałam problemu z oddechem. Operacja zaczęła się 11;15 a o 13;40 już byłam wieziona na swój oddział. Największym ukojeniem dla mnie było to że zaraz po otwarciu oczu zobaczyłam osobę którą kocham. Dawało mi to duże uczucie ukojenia, spokoju, bezpieczeństwa. Zaraz po operacji jedyne co to dokucza ból przełyku. ciężko przełykać, ciężko coś wypić , czy zjeść. Ale nie jest to jakoś bardzo straszne, idzie sobie z tym poradzić. Znieczulenie powoduje że pierwsze próby wstania są ciężkie. totalny helikopter w głowie, wszystko wiruje,i nie do końca wiemy czy to ciało na pewno jest nasze.ale jak się Wam uda wstać i zrobić pare kroków to potem jest już tylko lepiej.Nie wiem czy to za sprawą znieczulenia, czy to przez stres przedoperacyjny ale łzy leciały mi same do samego wieczora...I nie mogłam za nic nad nimi zapanować-leciały po prostu leciały . I jakbym się nie starała to leciały coraz bardziej. Pierwsza noc po operacji może sprawić spory dyskomfort bo od każdej strony odchodzą nam jakieś kabelki ;) Ja jestem jeszcze  osobą która nie potrafi zasypiać na plecach-pomimo otumanienia po lekach przeciwbólowych i znieczulenia -to była długa noc.



Ale wiecie co ? to wszystko nie jest takie straszne :) to wszystko da się przeżyć ;) Kolejna doba już jest dobą gdy dochodzimy do siebie .Wszelkie kabelki zostają nam usunięte a dren z rany wyciągnięty.-oczytałam się że to boli, że to straszne. Nie zgodzę się z tym. jest to może niemiłe uczucie ale trwa dosłownie ułamek sekundy.To doba gdzie czujemy się całkiem dobrze-może lekko wyczerpane.I  z Lekkim bólem podczas przełykania.A i trochę zachrypnięte .Mnie chrypka męczyła pierwsze 2 dni-jeszcze może wrócić podczas gojenia rany .Ale to już wszystko :) nic więcej strasznego się nie dzieje :) Ja już rano piłam kawkę z moim ukochanym a popołudniu jadłam kremówkę z przyjaciółką popijając kawką i plotkując w najlepsze :D 



Większość szczęściarzy kolejnego dnia jest puszczanych do domu (2doba po operacji) . No ale są takie przypadki jak mój... że ich pobyt się przedłuża ...Pobudka po 4 jak zwykle -pani pielęgniarka przy pobraniu krwi mówi że jak wyniki będą dobre to wychodzę do domu . No niestety ale moje przytarczyce po operacji prowadziły protest. Dla wyjaśnienia powiem że odpowiadają one za regulacje gospodarki wapniowej. To był moment kiedy wystraszyłam się dosyć mocno. Kiedy próbowałam wziąć telefon i nie mogłam,kiedy mi powykrzywiało palce , kiedy język zaczął drętwieć a stopy mrowić. I aż ciężko sobie wyobrazić że takie dolegliwości mogą nas złapać jak nam troszkę spadnie wapń.Tężyczka jest na tyle rzadkim zjawiskiem że przyszli oglądać mnie i moje ręce stażyści. Nie powiem żeby było to komfortowe uczucie ;). Na szczęście szybka reakcja lekarzy sprawiła że zaraz po podanej kroplówce wszystkie dolegliwości minęły. Ale niestety moje wyjście do domu zostało odsunięte. Mój kochany jak usłyszał o moich paluszkach tak szybko wyczytał co ma w sobie wapń i przybył do mnie z caaaałą reklamówką pyszności -zaczynając od jogurtów naturalnych, przez paluszki serowe i kończąc na szprotkach podwędzanych królewskich (w szkielecie tych rybek jest najwięcej wapna) 



Kolejne 4 dni walczyłam o podwyższenie wapna. Tabletkami,jogurtami,szprotkami i wszystkim innym. Tak bardzo było mi tęskno do domu. DO tej normalności. Do moich piesków,kotków, domu. I by móc zasypiać w swoim łóżku. Mój kochany oczywiście umilał mi pobyt w szpitalu jak tylko potrafił, przychodził, robił zakupy,dzwonił co 30 minut. Nawet przywiózł mi wiatraczek bo trafiłam na sporą falę upałów w szpitalu. Ale to wszystko było mało . Chciałam już wrócić do normalnego życia.


Jak to piszę jestem od 3 dni w domu. Życie nie do końca wróciło do normy, bo osoby które kochają i martwią się na to zbyt prędko nie pozwolą. Ale ja sama w sobie mogłabym już góry przenosić :)pobyt w szpitalu daje sporo do myślenia. Człowiek się napatrzyć może na naprawdę ludzkie tragedie. Ile jest osób przywiązanych do łóżka których nikt nie odwiedza....smutne ...bardzo smutne...


Wyników Histopatologicznych jeszcze nie odebrałam-jeszcze co najmniej 1.5 tygodnia. Ale wiecie co? co by tam nie było już się nie boję :) medycyna poszła tak do przodu w kategorii raka tarczycy że jest bardzo niewiele przypadków gdzie skrócił on życie, czy był uciążliwy . Mam przy sobie osoby które nie pozwolą mi się bać, gdzie nigdy nie pozostanę sama. I co bym nie zobaczyła w wynikach wiem że są osoby które przejdą to ze mną. tak samo jak będąc w szpitalu ani przez chwilę nie czułam się sama. 



Te które stoją przed wyborem -wycinać,nie wycinać- odpowiem WYCINAĆ. Nie ma się czego bać ! Jedynie co mogę doradzić to dobór dobrego chirurga i placówkę która jest zaopatrzona w neuromonitoring.I pamiętajcie strach ma wielkie oczy :)U mnie też miał -i każdy kto mi mówił że to tylko zabieg których robią baaardzo dużo miałam ochotę go zabić :D ale teraz jak jest już po wszystkim-POTWIERDZAM. To nic strasznego,nie boli, jedynie co na pierwsze dni zaopatrzcie się w tabletki do ssania jakie lubicie przy bolącym gardle. I pozbywamy się tego cholerstwa ! :D
Gdyby były pytania -miałyście jeszcze jakieś obawy-na wszystko odpowiem :)

czwartek, 19 lipca 2018

DABUR / VATIKA BLACK SEED / krem do stylizacji z czarnuszką

Witajcie!
Zapewne większość z Was słyszała o zbawiennych właściwościach czarnuszki . Znana również pod nazwą "złoto faraonów" gdyż już wieki temu znana była z kojenia bólu , czy też gojenia ran. CZarnuszka nie zależnie w jakiej postaci występuje oleju, nasion,czy też wyciągi...ma korzystny wpływ na nasze zdrowie jak i urodę!Cechuje ją silne działanie antybakteryjne ,przeciwwirusowe, poprawia również kondycję naszej skóry jak i włosów.


INFORMACJE OD PRODUCENTA:



Krem do stylizacji włosów z czarnuszką i jeżyną skutecznie odżywia,wygładza, nawilża i chroni włosy przed działaniem czynników zewnętrznych. Czarnuszka znana była już w starożytnych kulturach.  Roślina ta korzystnie działa na wzmocnienie struktury włosów, świetnie nawilża i chroni włosy przed niekorzystnym działaniem czynników zewnętrznych.
Zawarte w kremie ekstrakty z kokosa, jeżyny i migdałów wspomagają regenerację włosów nadając im miękkość i blask.
Krem użyty przed myciem na suche włosy - odżywia i nawilża włosy, niewielka ilość użyta po myciu, na mokre włosy, chroni przed wpływem szkodliwych czynników zewnętrznych oraz pomaga w stylizacji.

Składniki: Aqua, Paraffinum Liquidum, Cocos Nucifera ( Coconut ) Oil, Propylene Glycol, Isohexadecane, Cyclomethicone, Cetyl Alcohol, Ceteareth-20, Parfum, Nigella Sativa ( Blackseed ) Extract, Rubus Fructicosus ( Blackberry ) Extract, Sorbitan Oleate, Prunus Amygdalus Dulcis ( Sweet Almond ) Oil, Carbomer, C10-30 Alkyl Acrylates, Phenyltrimethicone, Triethanolamine, Phenoxyethanol, Panthenol, Disodium EDTA, BHT, Methylparaben, Propylparaben, Alpha-Isomethyl Ionone, Benzyl Alcohol, Butylphenyl Methylpropional, Citral, Citronellol, Geraniol, Hexyl Cinnamal, Limonene, Linalool, CI 77266 ( FD&C Black No. 2 )
MOJA OPINIA:
Moje włosy są mocno uparte! Nie idzie ich okiełznać! wystarczą 3 krople deszczu na polu i puszą się tak ze wyglądam jakby mnie kktoś pod 220 v podpiął . Szukam kosmetyku który bedzie na tyle silny że nawet deszcz go nie pokona .Na mojej drodze stanął krem z czarnuszki ! Wedle zaleceń producenta na mokre włosy nałożyć niewielką ilość. Ale że ja wiem lepiej to nałożyłam sporą ilość-co nie było dobrym posunięciem gdyż włosy stały się przetłuszczone, obciążone i takie -brzydkie.. Kolejny raz dobrałam już odpowiednią ilość i dzięki czemu byłam zachwycona działaniem. Włosy były w przyjemny sposób dociążone i nie puszące się . 
Krem o białym kolorze z gęstą ale jednocześnie delikatną konsystencją,Bez problemu rozprowadza się zarówno na mokrych jak i suchych wlosach,Co do zapachu....no jest Boski!czuć w nim delikatną słodycz jeżyny ale też białe wiosenne kwiaty. stosowany na mokre włosy zostaje z nami na długo!
Cena również przyjazna dla portfela gdyż kosztuje ok 15 zł . Z czystym sumieniem mogę polecić go każdemu z trudnymi ,upartymi włosami !

poniedziałek, 16 lipca 2018

Cztery pory roku-skoncentrowane masło do skórek i paznokci

Witajcie!
lubie mieć wymalowane paznokcie, Stosuje lakiery hybrydowe które zaoszczędzają mi sporo czasu gdyż nie trzeba zmieniać mani co 3-4 dni. Żeby jednak wszystko ładnie się prezentowało musimy zadbać rónież o nasze skórki . Tu na pomoc przyszło mi masełko jakie otrzymałam na spotkaniu blogerek.




Kilka słów od Producenta


Masło shea oraz olej ze słodkich migdałów wygładzają skórki paznokci, a witamina E i Fskutecznie je odżywiają, przywracając paznokciom zadbany wygląd.

Niewielką ilość produktu nakładamy na skórki paznokci, wmasowujemy i pozostawiamy do wchłonięcia. Stosujemy każdorazowo po zabiegu manicure i dodatkowo według potrzeb. Masło jest idealne również na pomalowane paznokcie.

Składaqua, butyrospermum parkii butter, glycerin, cetearyl alcohol, glyceryl stearante, peg-100 stearate, c12-15 alkyl benzoate, prunus amygdalus dulcis oil, dimethicone, glyceryl stearate se, stearic acid, palmitic acid, phenoxyethanol, hydroxypropyl starch phosphate, aliminium starch octenylsuccinate, parfum, zea mays oil, rosa moschata seed oil, tocopheryl acetate, methylparaben, ethylparaben, disodium edta, lecithin, tocopherol, ascorbyl palmitate, hydrogenated palm glycerides citrate, rosmarinus officinalis leaf extract, helianthus annuus oil, geraniol.


MOJA OPINIA:
Masełko znajduje się w sloiczku o pojemności 15 ml- wykonane z tworzywa sztucznego,Dzięki niewielkiej wielkości zawsze możemy mieć go przy sobie.  Masełko ma postać dosyć lekkiego białego kremu. A to co sprawiło że się w nim zakochałam to zapach! Zapach przypomina mi mieszaninę łąkowych kwiatów i innych roślin. Masło bardzo dobrze rozprowadza się na skórkach i paznokciach, szybko się wchłania. Nie jest oleiste ani tłuste.Przy regularnym stosowaniu widać sporą różnice zarówno w kondycji paznokcia jak i skórek. Dużym plusem jest to że możemy mieć wymalowane paznokcie i stosować masełko a mimo to jego działanie dociera do płytki paznokcia . W innym razie zapewne wylądowało by w koszu gdyż nie pamiętam kiedy ostatnio miałam nie wymalowane paznokcie. 


Biorąc pod uwagę działanie,cene (ok 7 zł) i wydajność mogę z czystym sumieniem polecić i ja sama zapewne jeszcze nie raz do niego wrócę .

środa, 11 lipca 2018

GRY MAŁŻEŃSKIE/ZNAMY SIĘ- Pomysł na wieczór we dwoje

Witajcie!
Teraz gdy jest ciepłło,nikomu w domu nie chce się siedzieć ;) Ale ja już przychodzę do Was z pomysłem na nudne ,deszczowe jesienne wieczory, które możecie spędzić zarówno ze znajomymi czy też We dwoje i przy tym świetnie się bawić! :) "ZNAMY SIĘ ,GIERKI MAŁŻEŃSKIE" to forma super psychotestu jak nie sprawdzianu dla par ;).



Przy dobrej zabawie, i dużej dawce humoru dowiemy się jak głęboka jest nasza relacja, czy też jak dobrze się znamy .
Gra jest dedykowana osobą powyżej 18 roku życia ,gdyż wiele dowcipów jest odnoszących się do seksu. 
W gre możemy grać na dwa sposoby - albo  1-4 pary 
albo po odwróceniu planszy-We dwoje. Czas gry to ok 1 godziny. Chociaż-zawsze możemy go wydłużyć :D


W krwisto-czerwonym opakowaniu znajdziemy:
-4 talie kart
-2 tabliczki do pisania odpowiedzi
-mocne,dobrze wykonane żetony kupidyna
-pionki damskie i męskie
-planszę do kręcenia butelką
-świetną listę zachcianek
-instrukcję
-2mazaki,ściereczki
-klepsydrę 


Kobiety ustawiają pionki na czerwonym starcie a mężczyzni na niebieskim.Para której pionki spotkają się na polu centralnym jako pierwsze-wygrywa.Tury wykonywane są na zmiane a ruch odbywa się według wskazówek zegara.
Ale nie jest to takie proste! Za każdym razem musimy kręcić flaszeczką, i wybierać rodzaj zadania jaki wskarze szyjka butelki .Dopiero gdy udzielone odpowiedzi na tabliczkach będą się zgadzały-osoba ciągnąca kartę przemieszcza swój pionek.
W grze dla pojedynczej pary rodzaj pytania determinowany jest przez kolor pola, ewentualnie kilka razy przez butelkę – jej ikona pokazana jest na planszy. Tutaj za poprawną odpowiedź otrzymujemy dwa żetony Amorka, osoba podpowiadająca również zarabia – jeden skrzydlaty Kupidynek.


CO NAS CZEKA?

-"PSYCHOTEST" -To wymyślone scenki, w któych wcielamy się w rolę partnera,i wybieramy odpowiedź którą naszym zdaniem wybrałaby nasza połówka.Mamy do wyboru trzy możliwości-a,b,c. Następnie sprawdzamy czy odpowiedzi są zgodne .

-"CO WYBIERASZ?"- to test wiedzy o naszych upodobaniach,czy też sprawdzian z  obserwacji życia codziennego naszego partnera.W tej rozgrywce okaże się czy koncentrujemy się na sobie, czy zauważamy detale,czy pamiętamy reakcje drugiej osoby.

-"SKOJARZENIA"- to jedna z moich ulubionych talii.Na każdej karcie są cudowne szkicowane obrazki-w czerni i bieli. Obie osoby wpisują na swojej tabliczce 6 skojarzeń. Jezeli przynajmniejm dwie mamy takie same-osoba ciągnąca karte-przemieszcza swój pionek. Jest to talia kart w której moim zdaniem jest najwięcej śmiechu i zabawy .

"ZNAMY SIĘ” to pytania otwarte. W tym przypadku jeszcze raz kręcimy butelką, aby wylosować pytanie. Odpowiedzi muszą się zgadzać.

 CO MAMY DO WYGRANIA?? 
w zależności ile zdobędziemy punktów-na końcu gry otrzymujemy liste zachcianek ,albo inaczej mówiąc liste żądań wobec drugiej osoby. I z zdobytych punktów możemy zrobić "zakupy" ;)

Mogę z czystym sumieniem polecić tą gre! Dzięki niej para może znacznie lepiej się zgrać, jeszcze lepiej poznać,dopasować i ostatecznie dogadać w różnych tematach ;) dla młodych stażem związków jest to również możliwość przełamywania pierwszych lodów, zgłębiania własnych osobowości, wymieniania poglądów, a przede wszystkim możliwość naprawdę wesołej zabawy.

poniedziałek, 9 lipca 2018

ORGANICZNY KOKTAJL REGENERUJACY DO TWARZY ORGANIC

Witajcie!
Jakis czas temu pisalam o serum o ktorym mozecie tu poczytac  >KLIK< . Jako dopelnienie pielegnacji stosuje w ostatnim czasie koktajl organiczny.Jako ze mamy coraz wyzsze temperatury lubie siegac po kosmetyki lekkie ,nie obciazajace skory. 






INFORMACJE OD PRODUCENTA:
Skóra: z pierwszymi oznakami starzenia się, pozbawiona energii, blasku i jędrności
Zastosowanie: krem - koktajl regenerujący do skóry twarzy
Działanie: Naturalny, organiczny krem - koktajl do twarzy. Produkowany jedynie z organicznych surowców z wykorzystaniem nowoczesnych technologii i najnowszych osiągnięć kosmetologii. 
Składniki aktywne zawarte w preparacie skupiają swoje działanie na procesach naprawczych i przeciwdziałaniu powstawania zmarszczek. Widocznie nawilża i ujędrnia skórę oraz nadaje jej jedwabistą gładkość i wyjątkową miękkość. Intensywnie odżywia i regeneruje, stymulując syntezę kolagenu w głębszych warstwach skóry. Skóra zyskuje piękny, jedwabisty wygląd, witalność i blask.
Składniki aktywne:
roślinne komórki macierzyste - wspomagają naturalne procesy regeneracji skóry i opóźniają procesy starzenia,
olej canola - napina i wygładza skórę oraz łagodzi podrażnienia,
olej z brązowego ryżu - przyspiesza naturalne podziały komórkowe i wspomaga opóźnianie procesów starzenia się już istniejących komórek skóry,
mleczko z ostropestu - działa silnie liftingująco, intensywnie nawilża i wypełnia drobne zmarszczki. Wspomaga procesy regeneracji skóry,
masło shea - dogłębnie nawilża i ujędrnia,
witamina C - stymuluje procesy syntezy kolagenu, zwiększa gęstość skóry właściwej, lekko rozjaśnia cerę oraz wzmacnia naczynka krwionośne,
witamina E - naturalny antyoksydant. Chroni skórę przed działaniem wolnych rodników oraz wspomaga utrzymanie elastyczności skóry,
woda oczarowa - działa ściągająco, łagodząco i wzmacnia naczynka krwionośne.
MOJA OPINIA:
koktajl zamknięty w tubce o pojemnosci 50ml. Przyjemna prosta szata graficzna . Na opakowaniu znajdują się wszystkie najważniejsze informacje. Zamknięcie na 'klik' nie sprawi nam wiekszych problemów. Opakowanie wykonane z miękkiego plastiku ,dzieki czemu bez problemu wydobędziemy odpowiednią ilość kosmetyku. 
Konsystencja ,lekka ,delikatnie tlusta . idealna na letnie upaly. Szybko się wchłania nie pozostawiając tłustego uciążliwego filmu.

Pozostawia naszą twarz nawilzoną,delikatnie sciagnietą. Przy regularnym stosowaniu twarz staje sie bardziej wygladzona, delikatna i miekka w dotyku.  Co do zmarszczek-nie mam jeszcze z nimi problemu -ale w takie cuda nie wierzę ;) Zauważyłam jednak sporą rożnicę w kondycji moich naczynek ktore lubią pękać. Są mniej widoczne i staly się mocniejsze .koktajl świetnie nadaje się rownież jako baza pod makijaż. Nie powoduje rolowania , przedłuża żywotność makijażu. 

wtorek, 12 czerwca 2018

VIS PLANTIS PEELING CUKROWO-SOLNY

Witajcie!
Liczi -uwielbiam! w każdym wydaniu! Zarówno za smak jak i za zapach w kosmetykach. Peeling jest ważny w pielęgnacji naszego ciała. Tym bardziej gdy zależy nam na pięknej gładkiej skórze. Marka VIS PLANTIS w swej ofercie ma połączenie peelingu cukrowego jak i solnego. Samo to kusi do testowania!







INFORMACJE OD PRODUCENTA

Nasze peelingi składają się z cukru, soli oraz olejów naturalnych. Cukier i sól działają złuszczająco i poprawiają ukrwienie, a oleje naturalne są pomocne w przywracaniu odpowiedniego nawilżenia. Skóra staje się gładsza i bardziej elastyczna. Peeling pozostawia na niej lekki, przyjemny film. Tak oczyszczona skóra jest gotowa do kolejnych etapów pielęgnacji.
Ekstrakt z liczi + olej macadamia Ekstrakt z liczi oraz olej macadamia mają działanie pobudzające i odżywiające. Orzeźwienie połączone z ujędrnieniem i ochroną przed nadmierną ucieczką wody poprzez skórę. 


Sposób użyciaNanieś peeling dłonią. Następnie kolistymi ruchami masuj skórę: suchą (silniejszy efekt) lub wilgotną (delikatniejszy efekt).  Szczególną uwagę poświęć stopom, łokciom i kolanom, które najłatwiej się przesuszają. Stosuj dwa razy w tygodniu. 
SKŁAD:SUCROSE, SODIUM CHLORIDE, GLYCINE SOJA OIL, CAPRYLIC/ CAPRIC TRIGLYCERIDE, CETEARYL ALCOHOL, GLYCERYL STEARATE, BUTYROSPERMUM PARKII BUTTER, SILICA, MACADAMIA TERNIFOLIA SEED OIL, LITCHI CHINENSIS FRUIT EXTRACT, TOCOPHERYL ACETATE, PARFUM, AQUA, GLYCERIN, SODIUM BENZOATE, POTASSIUM SORBATE,HEXYL CINNAMAL, LINALOOL, LIMONENE, CI15985, CI 19140, CI 17200

MOJA OPINIA:

Producent wybrał jedną z przyjemniejszych form opakowania dla kosmetyku. Zwykły prosty słoiczek z którego zawsze wydobędziemy taką ilość kosmetyku jaka nam odpowiada. Szata graficzna-zwykła, prosta -przyjemna dla oka. Peeling jest zabezpieczony dodatkowo sreberkiem pod zakrętką, dzięki czemu mamy pewność że żadne wścibskie paluszki nie "macały" go przed Nami.
Już po samym otwarciu czujemy piękny świerzy ,zapach.Zapach pobudzający zmysły, odprężający po całym dniu pracy. Otula nas i jeszcze na długo po masażu ciała zostaje z Nami.Nie jest to zapach chemiczny-pachnie pysznie!;)
Działanie ma również zadawalające . Jest to napewno mocny zdzierak. Jak dla mnie aplikacja na mokro jest wystarczająco mocna. Świetnie radzi sobie z martwym naskórkiem, z szorstkością skóry.Pozostawiając ją gładką,miękką i zdrowszą w wyglądzie. Nie spowodował u mnie uczulenia czy też nie wysuszył mojej skóry.
Cena również przyjemna dla kieszeni gdyż między 15 a 20 zł już go kupimy. Dzięki dosyć zbitej gęstej konsystencji będzie z nami na długo :)




wtorek, 29 maja 2018

LIQPHARM-SERUM DO TWARZY LIQ CC LIGHT

Witajcie!
Mineły już ponad dwa miesiące odkąd stosuje serum LIQ CC .Nadszedł więc czas na podzielenie się wrażeniami. A nie ukrywam -są one pozytywne ! Moja cera jest kapryśna i wymagająca. Odpowiedniego serum szukałam przez długi czas. LIQ CC trafił do mnie przez przypadek-jako prezent na spotkaniu blogerek. 




 Od producenta:

   Serum LIQ CC dzięki wysokim stężeniom aktywnych składników redukuje proces starzenia skóry oraz chroni przed działaniem niekorzystnych czynników środowiskowych. 15% Witamina C zapewnia szybkie pobudzenie syntezy kolagenu, skutecznie neutralizuje wpływ wolnych rodników i wyrównuje koloryt skóry. Aktywność czystej formy Witaminy C potęgowana jest przez odpowiednio dobrane stężenia Tokoferolu i Magnezu, które  jednocześnie działają ochronnie, regenerująco oraz odżywczo. Dzień, po dniu skóra odzyskuje utracony komfort, blask i witalność.
   Produkt bez substancji zapachowych i barwników. Zużyć w przeciągu 3 miesięcy od otwarcia. Przechowywać poniżej 25 C.

   Wskazania:
   Cera normalna i mieszana. Skóra dojrzała i młoda.

   Korzyści:
   - ochrona antyoksydacyjna
   - pobudzanie syntezy kolagenu
   - program przeciwzmarszczkowy
   - program redukujący przebazwienia
   - program "blask i witalność"

   Składniki aktywne:
   Witamina C 15% - lewoskrętna forma niezjonizowana zapewnia łatwość przenikania we wszystkie warstwy skóry pobudzając syntezę kolagenu, wyrównując koloryt i rozświetlając cerę. Redukuje szkodliwe wpływy promieniowania UV, pomagając chronić DNA komórek skóry.
   Tokoferol - wzmocnienie ochrony antyoksydacyjnej
   Magnez - zapewnia silne działanie regeneracyjne
   Kwas hialuronowy - chroni skórę przed odwodnieniem, zapewnia jej elastyczność i długotrwałe nawilżenie.

   Stosowanie:
   Jedna pipeta na aplikację. Wstrząsnąć przed użyciem, Stosować rano i/lub wieczorem na oczyszczoną skórę twarzy i szyi. Stosować pod krem przez cały rok lub jako kurację 28-dniową. Doskonała baza pod makijaż. Unikać kontaktu z oczami.


MOJA OPINIA:
Serum otrzymujemy w różowym kartoniku. Na którym znajdziemy wszystkie informację-napisane białą czcionką-za co daje minusa , biały kolor połączony z bladoróżowym tłem mocno utrudnia czytelność. Samo serum zamknięte jest w czarnej estetycznej buteleczce. Czarna buteleczka skutecznie broni zawartość przed przedostaniem się promieni słonecznych .Buteleczka wyposarzona w pipetkę bardzo ułatwia nam aplikację i sprawia że użytkowanie staje się higieniczne i estetyczne . Wszystko pod tym względem jest dopięte na ostatni guzik.
Serum wraz z upływem czasu zmieniło swoją barwę -co jest normalne i wynika z utleniania się witaminy C.


Spory plus za zapach-a dokładnie za jego brak . Serum jest całkowicie bezzapachowe. Serum ma pH <3.2 i należy je przechowywać w temperaturze poniżej 25 stopni, a dla zwiększenia trwałości - w lodówce. 
Konsystencja to kolejna rzecz przemawiająca na jego korzyść. LIQ CC jest bardzo lekkie i błyskawicznie się wchłania .Bardzo nie lubię gdy kosmetyki zostawiają po sobie tłusty film. ten tego nie robi-zostawia za to wygładzoną, miękką skórę.Stosuje go dwa razy dziennie.Świetnie się sprawdza jako baza pod makijaż, nie skraca jego trwałości czy też nie powoduje rolowania.
Witamina C jest silnym antyoksydantem,który świetnie sobie radzi nawet przy mniejszym stężeniu.Posiada właściwości rozjaśniające przebarwienia, poprawia koloryt skóry, wzmacnia naczynia krwionośne, działa przeciwzmarszkowo .

Cena to ok 55 zł za 30ml.









niedziela, 27 maja 2018

BIOTYNA -AVET PHARMA

Witajcie!
Każda z Nas marzy o pięknych zdrowych,gęstych włosach. Na rynku suplementów w tej dziedzinie nie brakuje . Przedział cenowy jest również ogromny. Obecnie testowałam suplement który nie przekracza 10 zł. Czy wprowadził jakieś pozytywne zmiany ?Czy okazały się to zwykłe cukierki o smaku ananasowym??




INFORMACJE OD PRODUCENTA:

Skład

substancja wypełniająca- glukoza, koncentrat ananasowy, substancja przeciwzbrylająca- talk, regulator kwasowości- kwas cytrynowy, substancje przeciwzbrylające: dwutlenek krzemu, sole magnezowe kwasów tłuszczowych, aromat ananasowy, substancja słodząca- glikozydy stewiolowe,
D-biotyna (biotyna).

Wskazania
Suplement diety opracowany specjalnie dla osób dorosłych chcących uzupełnić zawartość biotyny w organizmie. 

Działanie

Biotyna zapobiega nadmiernemu wypadaniu włosów oraz pomaga zachować ich zdrowy wygląd. Biotyna jest niezbędnym składnikiem do prawidłowego wzrostu włosów. Ponadto pomaga zachować zdrową skórę.

Dawkowanie

Zalecana dzienna porcja do spożycia: dorośli 1 tabletka do ssania dziennie. Nie należy przekraczać zalecanej dziennej porcji do spożycia w ciągu dnia.

Przeciwwskazania

Nie stosować w przypadku nadwrażliwości lub uczulenia na którykolwiek ze składników preparatu. Nie zaleca się stosowania preparatu dzieciom, kobietom w ciąży i karmiącym piersią.
MOJA OPINIA:
Tabletki w smaku niczym nie różnią się od landrynek o smaku ananasowym. Pierwszy raz testowałam taką formę-nie powiem spodobała mi się :) Wypadające włosy to moja zmora! wypadają mi okropnie, są suche, puszą się-istne siano na głowie. Na cudowne ulecznie nie liczyłam. Miałam nadzieje na częściową poprawę ich kondycji.
Po miesiącu stosowania mogę powiedzieć że napewno przybyło baby hair.Jest ich spory "wysyp". Włosy stały się bardziej lśniące. Co do wypadania-nie wymagajmy cudów. Jak wypadały tak wypadają nadal . Zauważyłam jednak sporą różnicę w kondycji mojej skóry. Nie jest już tak przesuszona, stała się gładsza,i zdrowsza w wyglądzie.
Przy cenie 8 zł za 60 tabletek. Mogę z czystym sumieniem polecić :) 

sobota, 26 maja 2018

Sotin-RP83 EMAIL REINIGUNGSPOLITUR

Witajcie!
Pięknie błyszcząca wanna, umywalka, bez większego wysiłku-która z Nas o tym nie marzy? Firma sotin w swojej ofercie ma paste/krem do  czyszczenia powierzchni emaliowanych. Producent obiecuje że w łatwy sposób pozbędziemy się osadu z kamienia,przebarwień i plam. 





INFORMACJE OD PRODUCENTA:


SOTIN RP 83 krem do czyszczenia powierzchni emaliowanychPreparat w formie past/kremu służy do czyszczenia powierzchni emaliowanych, ceramicznych i chromowanych.
Czyszczenie powierzchni emaliowanych, ceramiki i armatury.
Nanieść preparat na czyszczoną powierzchnię za pomocą wilgotnej ściereczki
lub gąbki. Energicznie szorować. Spłukać ciepłą wodą i wytrzeć do sucha.
skład: poniżej 5% anionowych środków powierzchniowo czynnych, mydło,środki polerujące,środki zapachowe, konserwant BENZOISOTHIAZOLI- NONE
Usuwa osad z kamienia, plamy i przebarwienia.
op. tuba 100 ml

MOJA OPINIA:
Pastę otrzymujemy w tubce z dosyć miękkiego plastiku. Konsystencja pasty jest moocno zbita,gęsta-przez co uważam że lepszym rozwiązaniem byłoby zamknięcie jej w słoiczku.Wedle zaleceń producenta nanosimy pastę na czyszczoną powierzchnię za pomocą wilgotnej ściereczki czy też gąbki i energicznie szorujemy. Wszystko byłoby super gdyby nie fakt że przez swoją gęstość pasta nam spada z gąbki .
Przejdźmy do działania. Szorujemy,szorujemy i szorujemy i jakie efekty? hmmm rewelacji nie ma;) Z osadem z kamienia już lepiej radzi sobie CIF, co do plam to podobna sprawa -radzi sobie w taki sam sposób co jego tańszy kolega . 
Na stronie producenta widnieje cena ponad 40zł. W mojej opinii nie jest tyle wart . Już wolę sięgnąc po inna pastę za 8-10 zł która w niczym nie odbiega od tej. 

piątek, 25 maja 2018

PROFESJONALNY PUDER BAMBUSOWY SYPKI-INGRID

Witajcie!Jako posiadaczka cery mieszanej,miewam problematyczną strefę T. Owszem podoba miś pięknie rozświetlona ,pełna blasku skóra ale tylko wtedy kiedy jest to efekt zamierzony ,inaczej się sprawy mają kiedy nasza cera robi to co chce a my tego nie korygujemy. Nie wyobrażam sobie wykończenia makijażu bez pudru matującego-wydaje się być wtedy niekompletny,ale i nietrwały .Z marką ingrid spotkałam się już wiele razy,mają bardzo fajne bazy pod makijaż w bardzo dobrych cenach . Puder tej marki testuje od dłuższego czasu-jak się sprawdza?

                                               INFORMACJE OD PRODUCENTA:
Profesjonalny, sypki puder bambusowy Ingrid idealnie wygładza skórę, gwarantując wysoki  stopień jej zmatowienia. Zawarte w składzie proteiny jedwabiu nawilżają i wygładzają skórę, optycznie zmiękczają rysy twarzy oraz zmniejszają widoczność zmarszczek. Puder gwarantuje wykończenie makijażu, bez bielenia skóry. Produkt przeznaczony do każdego typu cery, szczególnie wrażliwej, mieszanej i przetłuszczającej się.

Puder otrzymujemy w czarnym błyszczącym kartoniku z białymi napisami-znajdziemy na nim wszystkie interesujące nas informacje. Sam puder znajduje się w przeźroczystym słoiczku o pojemności 10g.Słoiczek posiada typową "solniczkę" przez którą wydobywamy puder.
Puder jest bardzo drobnozmielony, dzięki czemu jest bardzo delikatny i praktycznie niewidoczny na skórze.Nie tworzy efektu maski,skorupki, nie podkreśla przesuszonych miejsc. Dobrze współgra z każdym podkładem jaki posiadam  czy też z kremami BB.Nie bieli twarzy.
Oczywiście jak każdy puder sypki -się pyli. Nie będe wmawiać że jest inaczej. To przypadłość tego typu kosmetyków.Ale najważniejsze jest to że-nie zapycha porów,nie uczula i nie podkreśla suchych skórek.Przyjemnie matuje i utrzymuje makijaż w dobrej formie ok 6-7 godzin.Mnie ten wynik zadawala :)Dodatkowym plusem jest jego cena -już do 15 zł jesteśmy w stanie go kupić :)

Znacie? Jakie pudry Wy stosujecie?