wtorek, 26 stycznia 2016

Tęsnota za moją Bajką i mym księciem

Hej słoneczka! Chyba nigdy nie zrozumiem dlaczego nie może być tak "o" od razu dobrze. I teraz nie chodzi o jakąś kłótnie, sprzeczkę, nieporozumienie...nie nie ... Chodzi za tęsknotę do BAJKI.



Jestem z NIM -jest pięknie, dobrze, kolorowo, kwitnąco, wszystko wydaje się być tak łatwe, takie banalne. Będąc z nim jestem w stanie góry przenosić...nie boję się tak jak robię to na co dzień. Jest tylko jedna kategoria która jest tragiczna...której się boję , która mnie przeraża....TĘSKNOTA.
Gdy zbliża się godzina "0" Już miejsce radości ,szczęścia, optymizmu przejmuje strach, pesymizm i przede wszystkim TĘSKNOTA. DO tego czasu dobrze radziłam sobie z tym wszystkim.... poza jednym TĘSKNOTĄ. Uczucie bardzo mało mi znane.



Rozstanie z NIM -pożegnanie.... to coś nie do opisania. Z dużej Iness staję sie taka tyci tyci malutka. Wszystko jest nie tak jak powinno. I żyje sie bo się zyje ale...to tylko egzystencja. Z dnia na dzień...zero radości. Jadąc do niego jestem w bajce-tam  nie ma problemów, smutków. Jestem ja i ON a reszta nie ma znaczenia. Wracając rzeczywistość przytłacza, niszczy.

Wstaje ubieram sie maluje...ide do pracy... i wszystko z zarąbistym uczuciem tęsknoty. Nie wspomnę o skupieniu ....w pracy nie umiem zapamiętać najprostszych rzeczy. Klienci muszą mi powtarzać po 3 razy...."3 bułeczki prosze" -"ile pani bułek chciała" noooo nie dziwie się -mogą się irytować powtarzając mi to po 10 razy.

Ci co mnie znają widzą że coś nie tak-w jeden dzień skacze z radości a w kolejny jestem jak z krzyża zdjęta.Ale wiecie jak to jest kiedy więcej czasu się tęskni niż się jest z TĄ OSOBĄ.Kiedy dopiero co przyjeżdżacie do swojej BAJKI a już musicie ją zostawić. Kiedy wasza radość trwa tylko kilka godzin a potem tęsknicie tydzień?? a kiedy przychodzi tęsknić dwa tygodnie?? Nie potrafię sobie dać z tym rady.... Wstaje z łzami,kładę się z nimi. Nie umiem cieszyć się szczęściem innych. Przechodzę swoja tragedie. "szczęscie w nieszczęsciu". Przy nim towarzyszą mi cały czas motylki. Gdy go nie ma-kompanem najlepszym są łzy:/

Kocham GO ....ponad wszystko.... Ja wiem że początki nie są łatwe.... ale-czy nie mogą być troszkę łatwiejsze chociaż?? Czy nie może być leku który pomoże by nas nie rozwalało od środka?By czas leciał szybciej? Obiecałam się uśmiechać-nie potrafię. Nie potrafię się cieszyć gdy ON jest daleko. Każdy drobiazg mnie przerasta. Nie mogę spać, jeść....Kawa, cygar...jogurt... i tak o to funkcjonujemy...wszystko inne jest na nie...

Zazdroszcze osobą które mają swe połówki przy sobie. Wiele osób narzeka. "bedziemy się mijać, miejąc odmienne zmiany" ale wiecie co?? gdybym mogła chociaż 5 min z nim dziennie spędzić -skakałabym z radości.... Wszystko byłoby inne.... A tak.... Nic sensu nie ma.... Serio kochani doceniajcie nawet 5min widzenia...te 5 min teraz dla mnie byłoby lekiem na każde zło....Przywróciłoby uśmiech i siłe do walki. Nawet za głupie pare minut ...A teraz? zerkam na różyczkę, nasze zdjęcie...I nie potrafię poradzić sobie z myśla że tak długo bedę czekać nim zobacze go na prawdę

Jestem tylko połową sobą....moja druga połowa została z NIM:*

piątek, 22 stycznia 2016

Miłość-i trafiła kosa na kamień

Cześć słoneczka!

Nie było mnie tu baaardzo długo . ALe-co do kosmetycznych recenzji nic się na razie nie zmieniło. Dalej mam depresje w tej kategorii.Oczywiście użytkowania nie zakończyłam bo od tych wszystkich specyfików to jestem uzależniona ale straciłam wene do pisania. straciłam zapał :(Ale jest coś o czym mam ochote pisać... 

 


 Ja Nesii (w blogosferze kojarzona jako Iness) która jeszcze do niedawna chciała wszystkich mężczyzn pod ścianą ustawić i powystrzelać . Albo chociaż z większą łaskawością odesłać ich na inną planete w taki sposób aby przypadkiem nie mieli powrotu . Ja co się zarzekałam że nie chce mieć nikogo, że życie samotne mi odpowiada. Ja która broniła się tak bardzo i cieszyła wolnością. Ta która kpiła z miłości, zakochania.... że chce być na zawsze sama. Że nie chce mieć dodatkowego problemu na głowie . ZAKOCHAŁAM SIE:D

OOO Ludzie!!-jak mnie trzepnęło to już nawet sie mi serduszka chce rysować :D Pary trzymające się za ręce wywołują u mnie uśmiech i wspomnienia a nie obrzydzenie. Wcześniej widząc parę całującą sie to normalnie jak przestępców traktowałam....a teraz?? mogłabym im brawo zacząć bić !

Zawsze się mówi że jest wyjątek od reguły ...I wiecie co?? Ja właśnie taki "wyjątek" znalazłam .
Zawsze jak rozmawiałam z mężczyzną to wszystko musiałam rozkładać na czynniki pierwsze mówiąc. A tu ??"bęc" połowy rzeczy mówić nawet nie murze bo on już i tak to wie. Ja wiem...ja lubie sobie pogadać, ja wręcz kocham nawijać jak katarynka ale ... to pokazuje że nie słucha jednym uchem a drugim wypuszcza . ALe czasem może i to się odwrócić przeciwko mnie-zdemaskuje mnie nim w ogóle o czymś pomyśle hehe :D

Ja istota uparta. Ja istota cholernie uparta! Jak coś sobie umyśle to nie ma zmiłuj-tak musi być i koniec kropka! Nie pomogą krzyki, wrzaski prośby-Nie! TAK MA BYĆ JAK CHCE JA. A tu szok! Znalazła się istota która jest bardziej cwana i uparta. Ginę jak dziecko Są kwestie które odpuści ale są też takie że mogłabym tupać, prosić -baa! nawet błagać...i nic z tego... Ale to sie mi podoba, to że nie zawsze postawie na swoim. Najczęściej stawiałam bo druga strona chciała juz spokoj. A tu??? Będzie miał spokój i postawi na swoim. I nawet nie sprawia mi to jakiejś trudności. Wręcz kapituluje z uśmiechem na twarzy.

A jakie jest boskie uczucie gdy sie wie że ktoś sie o was troszczy, martwi, przejmuje... Wcześniej wychodząc z domu po prostu przekręcałam kluczyk w zamku i wracałam jak mi pasowało. Teraz jest ktoś kto za kazdym razem przypomina bym była ostrożna. Początkowo było cięzko do tego przywyknąć. Zwłaszcza mi-istocie której bić nie trzeba bo sama sobie wiecznie coś robi xD . ALe uczucie że ktoś sie martwi jest po prostu niesamowite. Wiecie jak mnie zmotywowało do uważania na siebie?? Przez tydzień nawet włos z głowy mi nie spadł :D A to powinno być wręcz w kalendarzu zapisane:D

A przegadywanie sie o prezent??jest bezcenne. Wiecie że pierwszy raz usłyszałam słowa " że będzie szczęśliwy jak sobie kupie coś ładnego"?Caaały czas w związkach to ja obdarowywałam a nie byłam obdarowywana. To o nic nie chodzi....uwielbiam kupować prezenty-kocham to! I ten uśmiech u drugiej osoby gdy dostaje ten prezent. A tu do szewskiej pasji doprowadza mnie zas fakt że on chce to robić a ja nie mogę . To sprawia że czuje się tak tak tak ....no właśnie jak???Nie chce by myślał że na coś liczę. że to dla mnie ważne. Nie potrzebuje do niego żadnej oprawy... Do szczęścia jedynie co potrzebuje to Jego.obiecałam sobie że już nigdy nie będę uzależniona od mężczyzny...Były czasy że byłam na "łasce" faceta. i proszenie sie o cośkolwiek było....aaa to nie ważne . Nie chce by ON się wykosztowywał...ale jednocześnie chce robić to ja. Chce uchylić mu nieba.  Nawet Jego gest odstąpienia swych rękawiczek...niby to normalne ktoś powie....dla mnie???Jest to totalna nowość. DBanie o to by było mi ciepło, martwienie się że zbyt wiele pracuje.......coś wręcz az powalającego. Ktoś o mnie myśli!! .A pytanie o jedzenie ??? Czy jadłam? OOO Panie! tego jeszcze nie było i tu miałam zawsze ładne pole do popisu. Diety i te sprawy a teraz....no właśnie ...a teraz ciężko walczę by je utrzymać :D

Przeszłam wiele w swoim szalonie powalonym życiu.Kiedyś mi ktoś powiedział że skoro jeszcze nie dostałam swego szczęscia to widocznie jest baaardzo cenne i dlatego idzie tak długo. Ale wiem że to szczęście właśnie do mnie dotarło. Dotarło gdy już zwątpiłam , gdy nadzieja umarła. Gdy iskierka nadziei już wygasła. A teraz?? On ją rozpalił na nowo. To on przywraca nadzieje i siłe do walki. Daje nadzieje na "jutro"SPrawia że uśmiecham się sama do siebie... Wiecie jak to jest szukać smietanki do kawy przez 10minut?? Kiedy normalnie kupujecie ja co 2 dzien i zawsze jest w tym samym miejscu??  To coś niesamowitego. Niesamowite jest uczucie szczęścia. Chce być szczęśliwa i chce jemu to szczęście dać !

Zawsze byli wszyscy nade mnie ....teraz znalazł sie ktoś kto odnoszę wrażenie bierze mnie ponad siebie. To uczucie jest niesamowite.To że jest ktoś dla kogo tyle znaczę. Trafiłam na kogoś kto nie myśli tylko o sobie jak to bywało w przeszłości... tylko na kogoś kto patrzy na mnie. Chce mnie uszczęśliwić, dba, troszczy się i wbija rozumu do głowy ( o losie na co on się porwał ;))

A jego oczy??Działają na mnie kojąco....działają na mnie uspokajająco i ładują moją baterię do działania, do walki do wiary. Przemawia przez nie spokój i dobroć.

A na koniec: 
TAK! TO WŁAŚNIE MÓJ PRYWATNY IDEAŁ<3